czwartek, 22 lutego 2024

Camilla Lackberg "Niemiecki bękart"

 

Dzieła Kamili nie zapadają w pamięć. Po prostu je się czyta, bo to sprawia krótkotrwałą przyjemność, jak na przykład zjedzenie pączka. Są lepsze "lakbergi" i gorsze. Ten, mimo ciekawej intrygi, należy do tych drugich. Być może jest to skutkiem słabego tłumaczenia? Niemniej jednak, podobnie jak z pączkami... Jeżeli wpadnie mi coś w łapy autorstwa Kamili, to chętnie przeczytam.

Ocena: 3

(Wydawnictwo Czarna Owca; Warszawa 2020; stron: 566)

niedziela, 4 lutego 2024

George R.R. Martin "Starcie Królów"

 

Bajki dla dużych chłopców ciąg dalszy. Niezmiennie mi się podoba i będzie ciąg dalszy. Wprawdzie pod koniec ilość sojuszy, spisków i knowań trochę zaczęła mnie męczyć, ale potęga wyobraźni autora i barwność tego opowiadania rekompensuje niedogodności. W tym tomie, w przeciwieństwie do pierwszego, już wyraźnie wchodzimy w obszar fantasy. Dla mnie dawka akceptowalna i mam nadzieję, że zbytnio nie wzrośnie. Poza tym lubię książki, w których można zaprzyjaźnić się z wiodącymi postaciami, kibicować im i martwić się o nie. Tak właśnie pisze Martin. Na liście zamówień już wynotowałem: Nawałnica mieczy. Stal i śnieg."

Ocena: 5

(Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2000; stron: 916)

Robert Harris "Archangielsk"

 

Zasmakowałem w twórczości Harrisa, to pewne. Na półce leżą jeszcze dwie książki zamówione pod choinkę. Niebawem przyjdzie na nie pora. Tymczasem, za sprawą sensacyjnej powieści wyruszyłem na spotkanie z Józefem Stalinem i przesiąkniętą jego osobowością Rosją, tą dawną i prawie współczesną (lata 90-te XX wieku). Potworny terror wprowadzony przez krwawego Gruzina i jego psychopatyczny rys nie umarły wraz z nim w daczy w Bliżnym. Słowa dyktatora wypowiedziane w 1918 roku nie dotyczą intrygi zapisanej w tej książce: "Śmierć rozwiązuje wszelkie problemy - nie ma człowieka, nie ma problemu"

Ocena: 5

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2021; stron: 398)

czwartek, 21 grudnia 2023

Anna Potyra "Pchła"

 

Leżała ta książka samotnie, nikt jej nie chciał, to... ją wziąłem, przygarnąłem, no i jest! Tak przypadkiem, jak to często bywa, zapoznałem się z nową dla mnie autorką. To jej debiut, jeżeli chodzi o kryminał. Wcześniej pisała bajki dla dzieci. Skoro to jest pierwsze jej dzieło w gatunku, to już pragnę się dowiedzieć jak pisarka się rozwinęła. "Pchła" bardzo przypadła mi do gustu. Bardzo ciekawe, historyczne tło intrygi kryminalnej, świetnie narysowane postaci i wartka akcja. Zupełnie tak, jakby pani Anna pisała kryminały od 20 lat. Wiem, że są następne. Będę czytał!

Ocena: 5

(Wydawnictwo Zysk i S-ka; Poznań 2019; stron: 359)

niedziela, 10 grudnia 2023

Kazuo Ishiguro "Klara i Słońce"

 

Nie zawsze tak jest. Nie zawsze "czytając noblistę" człowiek jest przekonany, za co została przyznana ta nagroda. W przypadku Ishiguro nie ma wątpliwości. Głębia treści, nowatorska narracja, a przy tym zaskakująco oszczędny, wręcz prosty ("roboci"?) język. Narratorem jest SP - Sztuczna Przyjaciółka, robot - KLARA. Opowiadanie prowadzone w pierwszej osobie, czyli przez Klarę, pozwala poznawać obserwacje, oceny, ba! rodzące się w maszynie uczucia. I jest to w tak mistrzowski sposób kreowane przez autora, że nie widać w nietypowej narracji krztyny przesady, czy, nomen omen, sztuczności. SP - towarzyszka nastolatki - jest wierna, oddana i skłonna do wielkich poświęceń dla swojej pani (łącznie z oddaniem "krwi"). Zwróćmy uwagę, jak LUDZKIE uczucia powodują działaniami Klary! Finalnie, okazuje się, że android jest bardziej humanitarny i stały w uczuciach od otaczającej go grupy ludzi!!!
I to jest dla mnie główny przekaz Kazuo Ishiguro - brytyjskiego autora z tytułem szlacheckim, oczywiście japońskiego pochodzenia. Klara, dla której źródłem "życia" jest Słońce (zasilanie), automatycznie czyni je swoim bogiem. Zwraca się do niego (modli) i gorąco wierzy w jego Słońca wstawiennictwo (kolejny przykład uczłowieczenia maszyny). 

Historia przedstawiona przez Ishiguro poruszyła mną, bo jasno widać, że rozgrywa się w nieodległej przyszłości... Właściwie już owa przyszłość mogłaby stać się faktem. Dysponujemy odpowiednimi technologiami. Groźba odczłowieczenia ludzkości i przekazania odwiecznych ludzkich cech maszynom brzmi dosyć paranoidalnie, ale czy aby na pewno już się nie spełnia?

Ocena: 6

(Wydawnictwo Albatros; Olsztyn 2021; stron: 319)

Sylwia Chutnik "Tyłem do kierunku jazdy"

 

W książce zestawiono dwie postaci, dwie osobowości, dwie pokiereszowane dusze ze swoimi traumami. Są nimi: Babcia - będąca już u schyłku swojego życia i wnuczka - czterdziestoletnia Magda. Kobiety lubią się i rozumieją mimo, że ich drogi życiowe są niczym dwa przeciwne bieguny. Babcia czerpie życie garściami. Bawiła się, zarabiała relatywnie duże pieniądze, lubiła seks i alkohol, była samodzielna i samowystarczalna. Magda zaś, jako kobieta po tranzycji, mimo spełnienia marzenia o zmianie płci, jest pełna kompleksów, nie radzi sobie ze związkami, pracą, brak jej stabilizacji życiowej. Odchodząca babcia jest dla wnuczki autorytetem, swoistym drogowskazem i ... ostatnim kołem ratunkowym, jak się okazuje. Niby jeden literacki przypadek nie może być asumptem do uogólnień i stwierdzenia: "osoby trans są często nieszczęśliwe", ale o tym temacie wiem więcej niż bym chciał i ogarniają mnie wątpliwości. Sięgnąłem po raz pierwszy po dzieło Sylwii Chutnik i spodziewałem się czegoś więcej. Będę próbował dalej.

Ocena: +4

(Wydawnictwo ZNAK litera nova; Kraków 2022; stron: 278)

sobota, 25 listopada 2023

Maria Peszek "Naku...wiam Zen"

 

Jak to mówią: "Jaki Ojc - taka nać", że strawestuję. Wybitny ojciec, wybitna córka. Maria Peszek w wywiadzie rzece ze swoim tatą Janem. Nie ukrywam, że dla mnie artystą- geniuszem jest Jan, choć i Marii nic nie ujmuję, to po prostu nie moja bajka. Wiadomo, że charyzmatyczny artysta musi też być niezłym świrem i to się w tej rozmowie potwierdza. Jednak perspektywa córki jest inna, bardziej ponura, bo widziana nie przez widza, fana, ale małą dziewczynkę, która sporą część dzieciństwa poświęciła na martwienie się o ukochanego Tatę. (Czy wróci dzisiaj? Czy będzie pijany? A może pobity?, itd, itp.)

Mimo, że bardzo lubię konwersującą na łamach książki parę, zastanawiałem się, czy sam potrafiłbym tak rozmawiać ze swoimi dziećmi. (nie wspomnę już o dialogu mojego taty ze mną...) Ale nie! Moje dzieciaki znają z mitów i legend parę moich młodzieńczych wybryków, choć są one przecież ładnie opakowane i podane. Z pewnością, z biegiem czasu znacznie oddaliły się od prawdy absolutnej. Na taki ekshibicjonizm nie pozwoliłbym sobie. (No!, ale nie jestem artystą). Nie wiem czy to dobrze, czy źle? Czy jestem hipokrytą, czy dobrym tatą, który dba o swój autorytet? Chyba po prostu jestem zwolennikiem zasady, że przysłonięta nagość jest bardziej intrygująca, a poza tym...: "Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie!"

Ocena: 4

(Wydawnictwo Marginesy; Warszawa 2022, stron: 333)