sobota, 24 października 2020

Szczepan Twardoch "Pokora"

 

Moja pierwsza myśl po przeczytaniu ostatniej strony: "Pokora przekombinował ... Twardoch też".
Wyjaśnienie: Myślę, że jako czytelnik dzieł wszelakich Szczepana T., jego zwolennik, orędownik i miłośnik mam prawo do odrobiny (niekoniecznie konstruktywnej) krytyki. Bo to wszystko, co znajdujemy w najnowszej powieści autora z Pilchowic już było. Cała ta myśl o miałkości jednostki, trybach historii, znaczeniu tradycji, okrucieństwie wojny, wartości miłości, czasem toksycznej a zawsze ślepej, o Oberschlesien i rozdwojeniu jaźni, na które cierpią Ślązacy, gdzie mówi się trzema językami, a brat strzela do brata, o brudzie i chwiejności polityki... To wszystko już było ..., w "DRACHU". A "Drach" jest genialny, trudny, ze swoimi passusami niemieckiej i śląskiej gadki - bez tłumaczenia w przypisach i z wypożyczoną od Władimira ZAZUBRINA narracją. 
Właściwie mam pretensje do Szczepana Twardocha, że znowu mnie nie zachwycił, że zaledwie bardzo mi się podobało. Zdaję sobie sprawę, że będzie mu trudno każdorazowo pobijać własny rekord świata. Wiem, czepiam się. Książka jest świetna. Pochłonąłem ją i już tęsknię do następnej. Świetnie odmalowane tło historyczne, detale językowe, szczegóły dotyczące broni, mundurów, pojazdów. Ta erudycja niezmiennie zachwyca, no i po lekturze pozostajemy ze sprawą do przemyślenia, przedyskutowania.
Czy Alois Pokora był tchórzem, zabawką w rękach Boga, czy na jego żywot wpłynęło traumatyczne dzieciństwo, czy był pyłkiem podczas wojennej zawieruchy???
Polecam lekturę i poszukanie odpowiedzi na te pytania.

Ocena: +5

(Wydawnictwo Literackie 2020; stron: 516)

Fiodor Dostojewski "Zbrodnia i kara"

 

Nie będę nawet próbował silić się na recenzję. Toż to klasyka i tomiszcza o niej napisano, ale odrobina sarkazmu nie zawadzi. Otóż, dla mnie, to dziewiętnastowieczna wersja "American Psycho". wersja oczywiście o wiele delikatniejsza. Z wyjątkiem najsłynniejszej sceny, w której główną rolę gra siekiera, nie ma tu brutalnych opisów. A propos "sceny", to miałem wrażenie jakbym czytał drobiazgową relację ze sztuki teatralnej.W porównaniu do współczesnych dzieł - książka potwornie przegadana. Kwestie dialogowe można często mylić z przydługimi monologami.Ale ..., ale wiem, inne czasy, inna obyczajowość, książka była wtedy jedynym "opisywaczem" świata. Zero internetu, zero tv, zero radia. Trzeba było odmalować cały świat i tylko dlatego dobrnąłem do końca. Tak, jak u dickensowskiego "Olivera Twista" poznawałem dziewiętnastowieczny Londyn, tak tutaj drobiazgowo został opisany Petersburg. To lubię. A co do głównego bohatera _ Raskolnikowa - może nie był psychopatą (jak świr stworzony przez Ellisa), ale socjopatą to już na pewno. Cytacik:
"Dlaczego mój czyn wydaje im się tak szkaradny? - pytał siebie. (Raskolnikow) - Czy dlatego, że jest występny? Cóż oznacza słowo "występek"? Sumienie mam spokojne. Zapewne zostało dokonane przestępstwo kryminalne; zapewne została naruszona litera prawa i przelana krew; ślicznie, weźcież za literę prawa moją głowę ... i basta! Naturalnie, w takim razie nawet liczni dobroczyńcy ludzkości, którzy nie odziedziczyli władzy, tylko sami ją zagarnęli, powinni być powieszeni od razu, po pierwszych swych krokach. Ale tamci ludzie potrafili to wytrzymać i dlatego mają słuszność, ja zaś nie wytrzymałem, a przeto nie miałem prawa  pozwolić sobie na ten krok."
Upatrywał zbrodnię jedynie w tym, że nie wytrzymał i, że dobrowolnie zgłosił swą winę."

(Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy; Warszawa 1971; tom I stron: 330; tom II stron: 319)

czwartek, 8 października 2020

Dorota Masłowska "Więcej niż możesz zjeść"

 

W podtytule - Felietony parakulinarne - i jak sama nazwa wskazuje, Dorota Masłowska prezentuje paraprzepisy, do których należy użyć paraproduktów i paraprzypraw. Ale czy przedrostek "-para" nie jest trochę mylący? Jeżeli przyjmiemy, że nasze życie dosyć często ociera się o paranormalność - to nie. Przecież zwarte, pełne pięknego, przesyconego nietuzinkową wyobraźnią felietony są pełne zapachów, smaków (niekoniecznie pięknych), pochodzących z kuchni życia. Receptury są pokłosiem i powidokiem przeżyć młodej pisarki, jej doświadczeń imprezowych, towarzyskich oraz podróży.
Ja osobiście, kiedy czytam Masłowską, to jakbym pochłaniał poezję napisaną prozą. Dla mnie fenomen. Uwielbiam i podziwiam.

P.S. Fajnie mieć w pracy młodsze o pokolenie, czytające koleżanki.

Ocena: 6

(Wydawnictwo Noir Sur Blanc; Warszawa 2016; stron: 127)