niedziela, 5 maja 2019

Katarzyna Puzyńska "Motylek"; Jo Nesbo "Karaluchy"; Magda Stachula "W pułapce"

Nazbierało się ... Aż trzy pozycje! Ale skoro to kryminały, to pomyślałem, że zrobię zestawienie. O jednym trudno się rozwodzić, a o trzech już parę linijek można napisać. Bez urazy.
Otóż oprócz "Motylka" obok siebie staną: "Karaluchy" Jo Nesbo, oraz "W pułapce" Magdy Stachuli.
Na pierwszy rzut oka werdykt wydaje się oczywisty: Nesbo wygrywa i nie ma dyskusji, tym bardziej, że aura skandalu dyplomatyczno- seksualnego w stolicy Tajlandii daje możliwość wykreowania naprawdę pikantnej opowieści. A tutaj nic! Słabo! Zblazowany alkoholik Harry Hole zdecydowanie przegrał z sympatycznym Danielem Podgórskim ze wsi Lipowo. W ogóle pani K. Puzyńska i jej bohaterowie mnie urzekli, tym bardziej, że autorkę znałem z facebookowego "lansu", który kojarzyłem z licznymi tatuażami wyżej wymienionej. Pani Kasiu! Już dawno żaden kryminał mnie tak nie wciągnął. Skonstruowana intryga, choć pełna szczegółów, dokładnych opisów sylwetek bohaterów, trzyma do końca w napięciu. Jest spójna i pytanie: "Kto zabił?" odzyskuje pierwotne i prawdziwe znaczenie. Brawo! Na pewno się gnę po następną książkę.
Jo Nesbo przegrał w moim małym rankingu również z panią Magdą Stachulą. Tutaj znowu miłe rozczarowanie. Tak to jest jak kupuje się w "Biedronce" kieszonkowe wydanie książki nieznanej sobie autorki. Ciekawy, dojrzały pomysł na opowiadanie grozy, profesjonalnie dawkowane napięcie i to mocne osadzenie w rzeczywistości, w tym rozumieniu, że to wszystko mogło się zdarzyć naprawdę.
Jednym słowem" dwie fajne książki młodych, polskich twórczyń i schematyczny Nesbo. 
Górą Nasi!!!

Katarzyna Puzyńska "Motylek"
(Wydawnictwo Prószyński S-ka, Warszawa 2018, stron 478)
Ocena: 6

Magda Stachula "W pułapce"
(Wydawnictwo Miedzy słowami, Kraków 2019, stron 298)
Ocena: 5

Jo Nesbo "Karaluchy"
(Wydawnictwo Dolnośląskie, stron 320)
Ocena: 3

piątek, 3 maja 2019

Wojciech Chmielarz "Podpalacz"


W podtytule widnieją: stopień i nazwisko - Komisarz Jakub Mortka, a to sugeruje klasyczny zabieg kryminałotwórców - seria z Twoim ulubionym detektywem. No i fajnie, bo zgorzkniały i po przejściach, a jakże, Kuba da się lubić. A kryminały lubię ze względu na to jaką tworzą aurę, scenerię i bohatera. Często po trzech dniach nie pamiętam już, kto zabił, ale frajda i pewna łatwość z jaką da się odlecieć do innego, zagmatwanego świata wciąż mnie relaksuje. Ze względu na nawał pracy, przynajmniej do wakacji pewnie pozostanę przy mniej ambitnych lekturach, ale "Podpalacz" należy do tych, które mogę z całą życzliwością polecić.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Marginesy Warszawa 2018, stron 366)