wtorek, 29 września 2020

Katarzyna Nosowska "Powrót z Bambuko"

 

Z Kaśką jesteśmy razem już od prawie 30 lat. Była ze mną przez te wszystkie lata. Po cichu ją kochałem..., nadal ją kocham ..., ale właśnie uświadomiłem sobie, że jej nie znam.
Czy "Powrót z Bambuko" to auto psychoanaliza w ramach autoterapii? Brzmi pretensjonalnie i właściwie, to nieważne. Oprócz wielu rad życiowych wynikających z autopsji (część mamy podobnych), moja idolka dokonuje rozliczenia z traumatycznym dzieciństwem. Jest szczera do bólu, jak zwykle bezpośrednia i tryska inteligentną słodko- gorzką ironią. Czytanie krótkich, zwartych rozdziałów jest prawdziwą przyjemnością. Na przykładzie zwierzeń artystki można umocnić się w przekonaniu o przemożnym wpływie doświadczeń z pierwszych lat życia na kształt dorosłości. To niesamowite jak długo mała, zahukana dziewczynka pozostawała w ciele kobiety wiodącej tzw. rock and rollowe życie, będącej gwiazdą estrady.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Wielka Litera; Warszawa 2020; stron: 267)

poniedziałek, 28 września 2020

Ziemowit Szczerek "Cham z kulą w głowie"

 

Gdybym miał moc sprawczą tworzenia nowych trendów literackich, to na wzór srebrno ekranowego "Kina moralnego niepokoju", stworzyłbym "Prozę Wielkiego Wkur...u" Tak, tak. Dosadnie, wulgarnie, krótko. Ziemowit Szczerek dołącza w swej opatulonej w political fiction złości do Eustachego Rylskiego, z jego "Blaskiem" i Jakuba Żulczyka z "Czarnym słońcem", a przecież nie jestem w stanie czytać wszystkiego. Wymienieni autorzy tworzą mniej lub bardziej wyimaginowane Polski. Polski przyszłości niedalekiej, nadciągającej, groźnej, prawicowo- faszystowskiej, z fałszywą i koniunkturalnie pojmowaną religijnością, katolicyzmem, tzw. "prawdziwych Polaków". Szczerek et consortes są wściekli na obecną sytuację w kraju i jednocześnie przejaskrawiając (a może nie?) możliwy scenariusz ewolucji naszego państwa, ostrzegają co domyślniejszych czytelników. Pozwalam sobie do nich się zaliczać, ale w tym samym momencie zadaję sobie pytania: Ilu nas jest? Ilu rozumie? Ilu się boi? Jak pokazują ostatnie wybory ... zbyt mało ....
Książkę poszatkowałem fiszkami i podkreśleniami, bo poza tym, że wciąga, bulwersuje, epatuje bebechami, krwią i wulgaryzmami, fragmenty po prostu zasługują na podkreślenie "wężykiem panie majster".
Pan Ziemowit bawi się narracją, podobnie jak Szczepan Twardoch. Opowiadaczem jest jakiś kobiecy byt nadprzyrodzony. Historia? Śmierć? Fortuna?
Jest sporo neologizmów i nowatorsko zaprezentowanych wizji zbliżającej się przyszłości odmalowanej brunatną farbą.
Teoretycznie autor może wyprzeć się wszystkiego, w sensie zanegować moje wnioski. przecież książka opowiada o Polsce, która z pomocą Aliantów (Anglii i Francji) wygrała szybko, w 1939 roku wojnę z Hitlerem. Nie wydarzył się Holocaust, nie wydarzył się PRL, a nasza ojczyzna stała się nie tylko przedmurzem chrześcijaństwa, ale też buforem dla Europy, stawiając tamę mrocznym Sowietom.

Wielkie Mrugnięcie Okiem!!!

Ocena: 6

(Wydawnictwo ZNAK litera nova; Kraków 2020; stron: 523)

niedziela, 13 września 2020

Camilla Lackberg "Latarnik"

 
Źle zacząłem znajomość z Camillą - od thrillera psychologicznego - "Złota klatka". Zdecydowanie lepiej wychodzą jej kryminały. No, przynajmniej omawiany - "Latarnik". Wprawdzie w pewnym momencie zastanawiałem się, czy nie jest to kolejna wersja "Uwierz w ducha", ale nie, wszystko ładnie się pozazębiało i domknęło. Czyta się jak klasyczny, dobry kryminał: szybko i z zainteresowaniem, graniczącym z totalnym wciągnięciem i równie szybko zapomina się, o czym to było. Dobry relaks, rozrywka i przerywnik przed wzięciem się za poważniejszą lekturę. 

Ocena: +4

(Wydawnictwo Czarna Owca; Warszawa 2020; stron 493)

Wojciech Tochman "Schodów się nie pali"

 

O Wojciechu Tochmanie napisałem tyle słów zachwytu, że nie pozostaje mi nic więcej, jak stwierdzić, że lektura "Schodów się nie pali" podtrzymuje ów stan.
Polska, lata dziewięćdziesiąte i kilkanaście ludzkich historii, pogmatwanych losów, konkretnych, choć niesłychanie różnych proweniencji. Spoiwem jest powiedzonko niepełnosprawnego chłopca - "schodów się nie pali", krócej: MIŁOŚĆ. 
Miłość, podobnie jak RODZINĘ można opatrzyć różnymi przymiotnikami: wielka, wzorcowa, piękna, ale też toksyczna, patologiczna, nadopiekuńcza, zła. O tym są te powiastki (paradoksalnie powiastka a wielki ludzki dramat) i co tu dużo kryć, pokazując rzeczy ekstremalnie trudne i bolesne, wzmacniają jednocześnie poczucie naszej własnej wartości, wdzięczności dla Boga lub Losu za to, co mamy. Może dlatego tak pochłaniam reportaże Tochmana?

Ocena: 6 

(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2019; stron: 287)