poniedziałek, 21 czerwca 2021

Wojciech Kuczok "Rozmemuary"

 

Świetny tytuł, pełen treści, albowiem rozmemłanie autora pamiętnika obrazuje, a jednocześnie przypomina o wielkim jego talencie do neologizmów tworzenia. Tekst mnie pochłonął, zwłaszcza za sprawą barwnego, błyskotliwego języka Kuczoka, boć nie wszystkie treści mogły być dla mnie zrozumiałe ze względu na:nieoglądanie zawodowe dziesiątek filmów oraz wystaw i niesłuchanie muzyki poważnej. To jednak co zdarzyło nam się przeżyć razem (w sensie ja też to widziałem albo czytałem) - oceniam podobnie. Również stanowisko polityczne zajmujemy wspólne i dziękuję panu Wojciechowi za dogłębne, wprost i przede wszystkim odważne scharakteryzowanie narodowo socjalistycznego sarmatyzmu ludowego. Nie potrafiłbym tego lepiej wyrazić. W ogóle, to podobieństw w owych szczerych zwierzeniach znajduję dużo.

Podobny wiek i pochodzenie i ... hasło "diem perdidi", które często mi przyświecało, i piwne zapuszczenie i dzieci wielu zrobienie, i to, że mimo tego rozmemłania i różnych zachwiań finansowych jakoś się to wszystko toczy, jakoś dajemy radę, jakoś te kobiety nas kochają ...

 Dla mnie najciekawsze, że przez większość książki gościa nie lubiłem, ot tak, po polsku: wiadomo - leń i pijak. Dopiero po zakończeniu lektury dotarło do mnie, że jest dokładnie odwrotnie. Lubię go. Lubię Kuczoka. Jest szczery - czytaj: zero hipokryzji, świetnie pisze, jeszcze więcej czyta i ogląda, a do tego jest "Ojcem - Polką"  i fajny stosunek do swoich dzieciaków ma. Rzekłbym: mój idol. Kuczok bez cenzury mi się podoba!

Żal tylko, że książka jest niszowa. Ci, którzy powinni ją przeczytać i wyciągnąć wnioski, nie zrobią tego. Są za głupi.

Ocena: 5 

(Wydawnictwo Wielka Litera; Warszawa 2019; stron: 364)

Joanna Bator "Gorzko, gorzko"

 

"Czy słowo może przetrwać w pamięci komórkowej, w genach, czy trwa z pokolenia na pokolenie, ukryte w języku jak ziarno? Nie ulega zniszczeniu, nawet jeśli zostaje przerwana więź między matkami i córkami, jeśli giną ojcowie? I nagle marzenie prababki rozbłyska w głowie prawnuczki?" (str. 622)

To ważne pytanie w kontekście całej lektury. Gdyby jednak tylko o słowa chodziło! Tutaj należy rozważyć, czy nie dziedziczymy również traum, lęku, bezradności, ... umiejętności sporządzania przetworów? A może jesteśmy ofiarami konwenansów właściwych dla danej epoki, popychadłami narażonymi na podmuchy wichrów historii, nic nie znaczącymi pyłkami (jak w "Pokorze" Twardocha)?

Czy coś od nas zależy?

Losy czterech kobiet opisanych przez Joannę Bator: prababki, babki, matki i córki pokazują, że uczuciem, które kształtuje żywot ludzki jest miłość. Berta bardzo jej pragnie i poprzez zaślepienie staje się miłości ofiarą. Barbara zrodzona w nieludzkich czasach, sierota, przygarnięta przez ludzi, którym wszelka miłość została odebrana, musi się jej uczyć sama, ale jest na tym polu jak Hiob. Krzywdzona przez potwora - nie potrafi miłować własnej córki. Violetta jest mitomanką. Potrafi sobie pięknie wyobrażać ogniste romanse, ale w rzeczywistości odrzuca swoje dziecko i goni za ułudą. Ostatnia jest Kalina. I wydaje się, że ona jako jedyna ma szansę na prawdziwy sukces, może dlatego, że zaznała babcinej miłości. Jednak i w tym przypadku nic nie jest oczywiste.

Mądra książka Joanny Bator stawia wiele trudnych pytań. Świetnie prezentuje cztery typy kobiecej umysłowości. To mnie zafascynowało! Mimochodem niejako "Gorzko, gorzko" jest też opisem ostatniego stulecia. Opisem zwykłego, szarego prowincjonalnego życia.

Czy Kalina (najmłodsza), która rekonstruuje historię swoich przodkiń - wyciągnie z niej wnioski? To mnie interesuje, i o tym chętnie bym porozmawiał. 

Ocena: +5

(Wydawnictwo Znak; Kraków 2020; stron: 650)

Andrzej Pilipiuk "Zagadka Kuby Rozpruwacza" i "Księżniczka"

 Potraktuję te dwa dziełka łącznie bo tyle są dla mnie warte, choć wiem, że autor wielu fanów swoich ma. No cóż ... Pandemia spowodowała, że nawet w pracy miałem sporo tzw "wolnych przelotów" i z nudy sięgnąłem po pierwszy z brzegu zadrukowany kawałek papieru. Pierwsza pozycja opowiada o przygodach menela - typ bieszczadzki, który w ciągłym pijanym widzie ma przygody z cyklu "fantasy", a druga to perypetie quasi wampirów i ich łowców mające miejsce we współczesnym Krakowie. Niegdyś, z przyjacielem moim - K.O. niejakim tworzyliśmy dziesiątki takich opowieści podczas częstych spotkań w towarzystwie wina, pt. "Czar teściowej". Nikt nie wpadł na to, żeby je spisywać. Wszystko.

Ocena: 2

(Wydawnictwo Fabryka Słów; Lublin 2004; str. 338 i 269)