środa, 20 marca 2024

Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza"


 Zrobiłem to! Przeczytałem na głos Klarze i bardzo się z tego cieszę! Cieszę się bo refleksja z tej lektury wypływa taka: Świat ponaddźwiękowo przyspieszył. Zglobalizował się, spłaszczył, pozbył się zasad i autorytetów. Wyzuł się z wyobraźni. Dzisiaj niewiele dziewczynek czyta "Anię", a jeżeli czyta, to czy umie "ją" odebrać tak jak ich mamy, czy babcie? Szczerze wątpię. To martwi. Dziewczynka, która umiała zachwycić się mieszkanką Zielonego Wzgórza, z pewnością jest inna (może lepsza?) od tej, która tego nie potrafi. Ot, takie przemyślenia dziadersa dziś.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Zielona Sowa; Kraków 2000; stron: 245)

Robert Harris "Pompeje"


Książka anonsowana jako rozgrywający się w starożytności thriller, dla mnie, przede wszystkim niesie przesłanie: Z NATURĄ nie wygrasz! Niby banał, truizm, oczywista oczywistość, ale wystarczy rozejrzeć się wokół, posłuchać mądrych ludzi, żeby z przerażeniem nabrać przekonania, że to, co stało się udziałem mieszkańców Herkulanum i Pompei - niebawem może dotknąć całego świata. I o ile erupcja Wezuwiusza była hekatombą niezależną od działań człowieka (zignorowano jedynie sygnały dawane przez Naturę), o tyle katastrofa ekologiczna, która wisi nad ludzkością niczym miecz Damoklesa jest niemal już pewny Armagedonem sprowokowanym przez ludzi. Czy jest jeszcze czas na opamiętanie? Lektura książki Harrisa nie napawa optymizmem. Istnieje obawa, że przysłowie: "Mądry Polak (człowiek) po szkodzie", tym razem się nie sprawdzi, bo zabraknie tych, którzy mieliby wyciągnąć wnioski.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2023; stron: 317)

niedziela, 10 marca 2024

Adam Mickiewicz "Konrad Wallenrod"

 

...czyli powtórka z rozrywki, ale z przyjemnością. Podobał mi się w wieku szczenięcym, podoba się teraz. Rozdartym niczym przysłowiowa brzoza Adamowi i jego alter ego Konradowi zawdzięczam bliski i ubogacający kontakt z "Księciem" Nicolo Machiavellego. To, tak zwany "plus dodatni", że zacytuję słynnego elektryka.

niedziela, 3 marca 2024

Jakub Nowak "To przez ten wiatr"

 

Mamy debiut! I to jaki debiut! Prawdziwie literacki, a nie książkowy. Bo czasy panie takie, że trzeba rozróżniać literaturę od książek. A w wydaniu Jakuba Nowaka toż to literatura piękna! Nieco filozofująca, a jednocześnie awanturnicza - pełna krwi i potu. Znajdujemy w niej również elementy poetyckie, egzystencjonalne, a ponad wszystko - bardzo ciekawe wątki biograficzne, w których na pierwszym planie występują: Helena Modrzejewska i Henryk Sienkiewicz. Historie bohaterów z drugiego planu są również arcyciekawe i zasługują na refleksję. 

To książka 3; 4, a może nawet 5D!!! Nie tylko się ją czyta. Ona rozgrzewa, pachnie, kusi, wstrząsa i intryguje. Jednym słowem: ZACHWYCA!

Autor w oparciu o: fakty, lekturę pamiętników, szkiców, wspomnień, listów - odtwarza pobyt grupy przyjaciół należących do bohemy na zakupionej przez nich farmie/ winnicy w ANAHEIM w Kalifornii. (Miała być artystyczna komuna, a wyszło jak zwykle). Gorące podmuchy wiatru SANTA ANA, w pewnym sensie kreują nam historię, niczym wiatr HALNY, który ma wpływ na samopoczucie. Ciekawostki do zweryfikowania tuż po lekturze: Czy faktycznie, Arlando Munoz był pierwowzorem Juranda ze Spychowa? Czy awanturniczy wiarus ,żłopiący whisky z mlekiem jest archetypem Longinusa Podbipięty? No i właśnie! Jeszcze przecież to napięcie erotyczne pomiędzy Henrykiem a Heleną! Sami widzicie, że książka jest pełna emocji. Jestem ciekaw, czy Jakub Nowak będzie kontynuował swoje próby literackie i czy utrzyma swój wysoki poziom? Dawno już mnie nikt tak mocno nie zaskoczył. Gorąco polecam!!!

Ocena: 6

(Wydawnictwo POWERGRAPH; Warszawa 2022; stron: 416)

J. M. Coetzee "Polak"

 

Nie dajcie się zwieść. To nie jest, jak głosi hasło na obwolucie, książka o "miłości i namiętności", bo ... "W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz". Owszem, Polak kocha, ale miłością czystą, romantyczną, chopinowską. Namiętność jest dl niego sprawą drugorzędną. On chce ukojenia, przystani, ciepła. A druga strona? Beatriz? Mimo pozorów erudycji i klasy, jest według mnie, pustą, znudzoną życiem, próżną kobietą. Gdyby Beatriz mieszkała w Krakowie, a nie w Barcelonie, z pewnością nosiłaby nazwisko DULSKA! Katalonka jest jak wydmuszka. Nie ma w niej wiedzy, nie ma w niej wiary, nie ma w niej miłości, ba (!) nawet współczucia. Są za to niezmierzone pokłady wścibstwa i hipokryzji. Nawet listy, które pisze do Witolda Walczykiewicza po jego śmierci są owocami nudy i zagłuszania głosu sumienia.

Ocena: +5

(Wydawnictwo ZNAK; Kraków 2024; stron: 185)