sobota, 24 października 2020

Fiodor Dostojewski "Zbrodnia i kara"

 

Nie będę nawet próbował silić się na recenzję. Toż to klasyka i tomiszcza o niej napisano, ale odrobina sarkazmu nie zawadzi. Otóż, dla mnie, to dziewiętnastowieczna wersja "American Psycho". wersja oczywiście o wiele delikatniejsza. Z wyjątkiem najsłynniejszej sceny, w której główną rolę gra siekiera, nie ma tu brutalnych opisów. A propos "sceny", to miałem wrażenie jakbym czytał drobiazgową relację ze sztuki teatralnej.W porównaniu do współczesnych dzieł - książka potwornie przegadana. Kwestie dialogowe można często mylić z przydługimi monologami.Ale ..., ale wiem, inne czasy, inna obyczajowość, książka była wtedy jedynym "opisywaczem" świata. Zero internetu, zero tv, zero radia. Trzeba było odmalować cały świat i tylko dlatego dobrnąłem do końca. Tak, jak u dickensowskiego "Olivera Twista" poznawałem dziewiętnastowieczny Londyn, tak tutaj drobiazgowo został opisany Petersburg. To lubię. A co do głównego bohatera _ Raskolnikowa - może nie był psychopatą (jak świr stworzony przez Ellisa), ale socjopatą to już na pewno. Cytacik:
"Dlaczego mój czyn wydaje im się tak szkaradny? - pytał siebie. (Raskolnikow) - Czy dlatego, że jest występny? Cóż oznacza słowo "występek"? Sumienie mam spokojne. Zapewne zostało dokonane przestępstwo kryminalne; zapewne została naruszona litera prawa i przelana krew; ślicznie, weźcież za literę prawa moją głowę ... i basta! Naturalnie, w takim razie nawet liczni dobroczyńcy ludzkości, którzy nie odziedziczyli władzy, tylko sami ją zagarnęli, powinni być powieszeni od razu, po pierwszych swych krokach. Ale tamci ludzie potrafili to wytrzymać i dlatego mają słuszność, ja zaś nie wytrzymałem, a przeto nie miałem prawa  pozwolić sobie na ten krok."
Upatrywał zbrodnię jedynie w tym, że nie wytrzymał i, że dobrowolnie zgłosił swą winę."

(Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy; Warszawa 1971; tom I stron: 330; tom II stron: 319)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz