czwartek, 9 czerwca 2022

Mieczysław Gorzka "Polowanie na psy"

 

Widać, że po napisaniu trylogii pan Mieczysław odpoczął, odetchnął i policzył do dziesięciu. Po tym jak rozpędził się w "Totentanz" bałem się, że inspektor Marcin Zakrzewski zacznie latać i strzelać z oczu laserem. Na szczęście wszystko wróciło na właściwe tory. Zakrzewski odnajdując swoje alter ego w policjancie działającym 40 lat wcześniej od niego - Marku Piekle - rozwikłuje zazębiającą się z przeszłością bardzo skomplikowaną sprawę. Czyta się przyjemnie.

Ocena" +4

(Wydawnictwo Bukowy Las; Wrocław 2021; stron: 486)

Jacek Dehnel "Ale z naszymi umarłymi"

 

Hm.... Ta książka nie jest dla mnie oczywista. Owszem, czytałem z zainteresowaniem i prawdziwą przyjemnością, ale nie wiem do której szufladki mam ją przyporządkować. Jeszcze w trzech czwartych lektury gotów byłem zaszeregować ją do mojej prywatnej kategorii "Prozy Wielkiego Wkurwu", ale pod koniec nabrałem wątpliwości i tkwię w nich do teraz. Otóż autor oparł fabułę na prześmiewczej konstrukcji "Polaków - Zombiaków - Patriotów" zapożyczonej z takich produkcji filmowych jak choćby kultowa już "Noc żywych trupów (1968 r.). Zabieg sprytny, bo automatycznie wprowadzający elementy grozy, podziału na dobrych i złych i wbrew pozorom - humoru. Polskie zombi opanowują świat wszędzie zaszczepiając polskie cechy narodowe, a to nie może się dobrze skończyć. Dehnel przy pomocy stworzonej przez siebie tragifarsy ośmiesza, obnaża i krytykuje: pseudo patriotyzm, pełną hipokryzji politykę, ogłupiającą ludzi propagandę sączącą się z publicznych mediów, homofobię i fałszywą religijność. Słowem, wścieka się i płacze nad współczesną Polską. Tak to rozumiem, ale czy dobrze odebrałem metaforę? Nie wiem. Grunt, że mi się podoba.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2019; stron: 315)

niedziela, 15 maja 2022

Ziemowit Szczerek "Tatuaż z tryzubem"


 
Jak dobrze jest robić notatki! Dopiero dzięki nim przypomniałem sobie, że dwie książki Szczerka zlały mi się w jedną. Mianowicie "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" przeczytana w 2014 roku i "Tatuaż z tryzubem" przeczytany w 2016 roku, w mojej głowie utworzyły jedną szufladkę z napisem Ukraina. I właśnie z tego tytułu postanowiłem sięgnąć po "Tatuaż" ponownie. Praktycznie takie powtórki mi się nie zdarzają, ale pamiętałem, że obie pozycje Ziemowita Szczerka zrobiły na mnie duże wrażenie i wiele się z nich dowiedziałem. W kontekście agresji rosyjskiej i bohaterskiej postawy Ukraińców chciałem tę wiedzę odświeżyć. Po raz drugi się nie zawiodłem. Nic w życiu nie jest proste. Dotyczy to również Ukrainy.
Przeczytajcie! Bardzo warto!

Ocena: 6

(Wydawnictwo Czarne; Wołowiec 2015; stron: 317)

Ken Follett "Nigdy"


 "(...)-Przypomnij mi, jak wygląda eksplozja.
- W pierwszej jedno-milionowej sekundy powstaje kula ognia o średnicy około 200 metrów. Wszyscy, którzy znajdą się w jej obrębie, natychmiast giną (...) Podmuch całkowicie niszczy budynki w promieniu 1,5 km. Niemal wszyscy na tym obszarze giną pod gruzami. Temperatura jest tak wysoka, że płonie wszystko, łącznie z ludźmi w promieniu od 3 do 8 km. Samochody się rozbijają, pociągi wypadają z szyn. Podmuch i wysoka temperatura przemieszczają się w górę, więc z nieba spadają samoloty.(...)"
Ken Follett napisał fikcyjny scenariusz, który "NIGDY" nie miał się wydarzyć. Książkę kopiłem w listopadzie 2021, przeczytałem już po ataku Rosji na Ukrainę. W pierwszym momencie pomyślałem - Ken - spóźniłeś się - to już się zaczęło. Na świat padł strach. Groźba wojny nuklearnej nadal jest przepotężna. Nadszedł jednak ten drugi moment, refleksja, zwłaszcza po przeczytaniu powyższego cytatu ze strony 378. Dzięki Ken! Nie ma się co bać! Trzeba żyć! Skoro piszesz, że rakieta z głowicą jądrową leci z Chin do USA mniej niż 30 minut, to nie ma się co przejmować. I tak nic człowiek nie zdąży zrobić. Nadal należy wierzyć, że to się NIGDY nie wydarzy.

Ocena: +4

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2021; stron: 734)

Theree Bohman "Utonęła"

 

Piękna książka. klimatyczna, a zarazem straszna. Dzieło, które przypomina człowiekowi, że nadal są twórcy piszący literaturę piękną, a w Szwecji powstają nie tylko kryminały. Therese Bohman udowadnia, że można odmalować świat piękna i grozy na 170 stronach a niekoniecznie pięciuset. Dla mnie to opowieść o tym, że faktycznie miłość bywa ślepa, że światem rządzą feromony, a feminizm, nawet w tak nowoczesnym kraju jak Szwecja, może być jedynie cieniutką warstwą ochronną. Duszne, skandynawskie lato, stary dom na wsi, siostrzana trudna miłość i dojrzały literat. Nawet tutaj czai się zło.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Pauza; Warszawa 2021; stron: 171)

niedziela, 13 marca 2022

Anna Gacek "Ekstaza - lata 90 - początek"

 

A Anną Gacek mam to samo z Marcinem Kydryńskim - nie mogę ich słuchać. Dla mnie radiowiec z wadą wymowy jest niczym oksymoron. Drażni mnie. Z czytaniem jest znacznie lepiej, choć zestawiać tych dwoje twórców nie można, bo Kydryński jest "poetą Fado", a Gacek zaledwie :"tłumaczką Rolling Stone'a". Wiem, okrutnie, ale szczerze. Książka jest niszowa, ale zapewne zysk przyniesie, bo kupi ją wystarczająca ilość inteligentów w okolicach pięćdziesiątki, którzy mają wypracowany nawyk czytania i początki pamięci wstecznej. Nirvana, Pearl Jam = Grunge = Młodość. Przeczytałem tę książkę na fali resentymentu. Dla mnie "Ekstaza początek" będzie już z pewnością końcem.

Ocena: -3

(Wydawnictwo Marginesy; Warszawa 2021; stron: 341)

sobota, 19 lutego 2022

Dorota Masłowska "Bowie w Warszawie"

 

Obok Doroty Masłowskiej i jej twórczości nie da się przejść obojętnie. Można jej nie cierpieć, a można uwielbiać. Ja należę do tych ostatnich czytelników. Za co podziwiam młodą polską autorkę? Przede wszystkim za niepospolity zmysł obserwacji zachowań społecznych i za umiejętność przelania na papier swoich wniosków w sposób szczery, pozbawiony hipokryzji. "Bowie w Warszawie" to moim zdaniem dzieło, które opisuje tak zwany "polski charakter". I mimo, że akcja sztuki osadzona jest w latach siedemdziesiątych XX wieku (a więc w głębokim PRL-u), nasze cechy narodowe są niezmiennie aktualne. Ba! Wręcz dziedziczne! Główne z nich, których pośrednią krytykę odnajduję w tej książce to: mitomania, martyrologia i skłonność do realizacji w praktyce powiedzenia mówiącego, że "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą" (paradoksalnie to cytat z Josepha Goebbelsa). David Bowie i zakupiona przez niego płyta zespołu ludowego "Śląsk", to tylko pretekst do obnażenia i ośmieszenia naszych przywar narodowych.
Muszę jeszcze wyraźnie zaznaczyć kolejną moją prywatną opinię. Mianowicie Dorotę Masłowską czyta się niby wiersz. Każdy ma prawo do własnej, nawet całkowicie odmiennej interpretacji. I to jest fajne! Ja "Bowiego w Warszawie" odczytuję tak, a nie inaczej i chętnie poznałbym cudze spojrzenia.
Czekam na kolejne dzieła i premierę kinową "Innych Ludzi"

Ocena: 6

(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2022; stron: 170)