piątek, 3 stycznia 2020

Michel Houellebecq "Serotonina"

Czuję się rozczarowany. Nie wiem, czy to autor w swoim unijno- europejskim malkontenctwie posunął się za daleko, czy to ja nie zrozumiałem przekazu? Opowieść o moim rówieśniku, który mając wszystko (dobre dzieciństwo, wykształcenie, pracę, piękne kobiety) kończy jako totalne zero. Osobiście nie wiem, czy Houellebecq za niepowodzenia swojego bohatera obwinia lewicowo- liberalną (sic!) Europę? Czy to dylematy zawodowe (patrz upadek rolnictwa we Francji) dołują Florent"a- Claude'a? A może fakt, że jego japońska partnerka Yuzu uprawia seks ze wszystkim co się rusza, łącznie z owczarkiem niemieckim, wpędza go w depresję? Chyba, że wszystkiemu winien jest captorix, lek wyzwalający serotoninę i hamujący libido? Nie wiem. Nie wzruszyłem się, nie zdenerwowałem, nie przejąłem.
Z naddatkiem za poprzednie książki:

Ocena: 3

(Wydawnictwo WAB 2019; stron: 334)

piątek, 27 grudnia 2019

Jakub Żulczyk "Czarne słońce"

Mam wrażenie, że to jedna z ważniejszych książek jakie przeczytałem w życiu. Na pewno nietuzinkowa. Wstrząsa, obrzydza, zachwyca i ... wywołuje zazdrość. Zazdroszczę autorowi umiejętności wykrzyczenia, ba (!) wyrzygania tej pogardy pomieszanej ze strachem, skierowanej do wszelkiego autoramentu nietolerancji, a przede wszystkim jej skrajnej formy: faszyzmu. Czy świat "wypluty" przez Żulczyka jest tak bardzo przerysowany? miejmy nadzieję, że tak! (choć ja mam pewne obawy). Chciałoby się powiedzieć stosując język "Czarnego słońca": "Oby się pańskie słowa, panie Żulczyk, w gówno obróciły!!!"
Też patrzę na tę ludzką durnotę, hipokryzję i niepamięć, ignorancję i powierzchowność podobnie jak autor. Będą na pisarzu wieszać psy liczni obrońcy fałszywie pojętej moralności, zwłaszcza za wątek Matki i Dzieciątka, a przecież to właśnie oni, owi cenzorzy, są solą i zaczynem republiki ojca premiera.
Jestem pod wielkim wrażeniem. Podziwiam i boję się, bo wiem, że ci, którzy powinni przeczytać tę powieść i być może się opamiętać, nie zrobią tego, albo przeczytają bez zrozumienia.

Ocena: 6

(Wydawnictwo Świat Książki; Warszawa 2019; stron 508)

Marek Krajewski "Mock Golem"

Chciałbym podziękować panu Markowi, że powrócił do postaci Eberhardta Mocka. Ów gruboskórny wrocławski policjant ma rzeszę fanów, wśród nich mnie. W niemieckim Breslau, w oparach wurstów i sznapsów, w gwarze piwiarni i lupanarów, czuję się paradoksalnie bardziej swojsko niż na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Ebi ma po prostu sporo zwolenników, którzy czekają na kolejne odsłony jego przygód, choć mam wrażenie, że z każdym tomem owe przygody są coraz bardziej fantastyczne.

Ocena: 4 

(Wydawnictwo Znak; Kraków 2019; stron: 401)

Tomasz Organek "Teoria opanowywania trwogi"

Debiut literacki znanego i skądinąd lubianego przeze mnie muzyka. Lubię go za całokształt, to znaczy ten całokształt do tej pory stanowiły: jego muzyka i wywiady. Teraz do pełnego obrazu lubienia doszła książka. Trzeba swoje zobaczyć, przeczytać i przetrawić żeby napisać taką powieść, tak zgrabnie posługiwać się bogactwem słowa. Trzeba chyba po prostu mieć te 40 plus i chwilę czasu na refleksją. Brawo! 
Gdyby "Teoria (...)" była filmem, nazwalibyśmy go kinem drogi. Para przemierzająca smutną Polskę intryguje. Pewnie każde z nas może w niej odnaleźć własne traumy, ale u mnie wystąpił dodatkowy efekt. Zdecydowanie to przez wrażenie jakie wywarło na mnie "Czarne słońce", bo postać Borysa utożsamiła mi się z Jakubem Żulczykiem. Po prostu czytałem "Borys" a widziałem Żulczyka. Może też dlatego, że momentami styl obu panów i ich wrażliwość są podobne.
Umiejętność opisywania prozy dnia, z mocnym akcentem na jej brzydotę, nieustannie mnie zachwyca.

Ocena: 5

(Wydawnictwo WAB; Warszawa 2019; stron 350)

Wojciech Chmielarz "Rana"

Pisanie stało się przemysłem. W Polsce to branża stosunkowo młoda, ale już mamy firmy markowe i producentów zwykłego chłamu. Pan Wojciech Chmielarz wypuszcza na rynek towar sprawdzony, o ugruntowanej renomie, cieszący się dobrą opinią wśród rzeszy czytelników średniej klasy, czyli takich jak ja. Sprawnie skonstruowana intryga z przemyślanym tłem psychologicznym, budzi szacunek. Miło, jak opisywane zło ma swoje rzetelne uzasadnienie.

Ocena: 4

(Wydawnictwo Marginesy; Warszawa 2019; stron: 413)

sobota, 16 listopada 2019

Katarzyna Puzyńska "Z jednym wyjątkiem"

Właśnie przed chwilą usiłowałem sobie przypomnieć, kto zabił? Zabrało mi to kilka dobrych minut, a lekturę skończyłem raptem kilka dni temu. Może to świadczyć o postępującej demencji, ale też może być dowodem powierzchowności mojego podejścia do sagi o Lipowie. Chyba jednak to drugie. Wszystkie powyższe fakty nie są jednak tożsame z tym, że bardzo nie lubię tej swojskiej kryminalnej opowieści. Nad jeziorem Bachotek czuję się jak w domu, a powieściowe postaci, to dobrzy znajomi. Także będę czytał książki Puzyńskiej dalej, w celach relaksacyjno- wypoczynkowych.

Ocena: +4

(Wydawnictwo Prószyński i S-ka; Warszawa 2015; stron: 740)

niedziela, 10 listopada 2019

Temple Grandin "Starsze dziecko z autyzmem"

Najsłynniejsza obecnie, wysoko-funkcjonująca osoba z autyzmem, bohaterka filmu HBO z 2010 roku, doktor zoologii, pisze o tym jak ona widzi podejście do osób ze spektrum, przed ich wejściem na rynek pracy. I tak oto:
- wychowanie przez pracę;
- praca na konkretach
- nauka przez realizowanie pasji, najlepiej tak, by przy okazji być w kontakcie z innymi ludźmi.
W pracy: jasny, czytelny przekaz. Postawione jasno zadanie, ewentualnie precyzyjnie rozpisane etapy dojścia do celu, czyli wszystko czego brakuje w polskiej oświacie.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Harmonia Universalis; Gdańsk 2017; stron: 76)