niedziela, 24 września 2017

Paulina Wilk "Znaki szczególne" Pierwsza autobiografia pokolenia urodzonych około 1980 roku - dzieci polskiej transformacji

Autorka ma dzisiaj 37 lat. Ja o 7 więcej, ale oboje zdążyliśmy załapać się na dzieciństwo w peerelowskim syfie. Mimo to, wspominamy czas dorastania z rzewną nostalgią. Wtedy, to były czasy!!! Za każdym razem, po wspominkowo- alkoholowym spotkaniu z kumplami, zastanawiam się czy to oznaka tetryczenia. Pewnie tak ... ale ... Paulina Wilk podchodzi do tematu bardzo poważnie i w mistrzowski sposób analizuje skutki bycia wychowankiem socjalistycznej ojczyzny, wchodzenie w dorosłość w czasie przemian ustrojowych, w odniesieniu do naszych dzisiejszych postaw, decyzji, poglądów politycznych, kwestii wychowania dzieci i funkcjonowania małżeństwa. To swoista autoanaliza (jako nauczyciel powinienem napisać ewaluacja), a nie sielankowa autobiografia. Mimo głębokich refleksji zawartych w książce, czyta się ją z wielką przyjemnością, niemal czując jakby się prowadziło dialog z panią Pauliną.
Ocena: 6
P.S. Nawet "Rakieta" przeczytała tę książkę!

(Wydawnictwo Literackie 2014, stron 249)

czwartek, 21 września 2017

Reva Mann "Córka rabina - o seksie, narkotykach i ortodoksyjnych Żydach opowieść prawdziwa"

Fakt. Tytułu nie powstydziłby się żaden brukowiec. Tymczasem książka jest świetnie napisana i mówi o fundamentalnych sprawach. Reva Mann nie tylko jest córką londyńskiego rabina, ale też wnuczką Naczelnego Rabina Izraela. Po lekturze, która daje dużo wiedzy o żydowskim świecie, mam wrażenie, że dla autorki miała znaczenie przede wszystkim terapeutyczne. Ze skrajności w skrajność, w poszukiwaniu złotego środka. Zbuntowana nastolatka - Londyn - seks i narkotyki. Kilka lat później drugi biegun - Jerozolima - adeptka szkoły dla pobożnych kobiet, położna. Żona ortodoksyjnego Żyda, (Nieprawdopodobnie szczery obraz skrajnego podejścia do religii. Mnie powalił na kolana opis porodu). Matka trójki dzieci, która wyidealizowany plan zbudowania rodziny żyjącej zgodnie z przykazaniami Thory, przekształca w zdradę. Kochanka heroinisty i birbanta, który po tragicznej śmierci brata rzuca się w ramiona religii, paradoksalnie kosztem ramion Revy. Ta książka, to również dowód na to, że ani ultraprawica, ultralewica, ultra katolicyzm, ultra żydowskość, czy jakiekolwiek ultra, nie prowadzą o niczego dobrego. Niszczą jednostkę.

Ocena: 6

(Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2015, stron 331, tłumaczenie: Maciej Świerkowski, tytuł oryginału: The Rabbi's Daughter. The Story of Sex, Drugs and Orthodoxy")

czwartek, 7 września 2017

Tetsuya Honda "Przeczucie"

Nowość!!!
Nie ukrywam, że zadziałały na mnie proste chwyty marketingowe: Cesarz japońskiego kryminału! Nowy trend w literaturze: japoński kryminał!, okładka i fajne nazwisko autora. Wybujałe oczekiwania ostygły po kilkudziesięciu stronach i pojawiło się pytanie: Dlaczego ZNAK to wydał??? Ale spokojnie. Przetrzymałem .... i gdzieś w połowie nastąpił przełom w akcji. Wtedy "Przeczucie" pochłonęło mnie na maksa. Odnalazłem egzotyczne, i jak dla mnie, dość ekstrawaganckie japońskie klimaty, a i krew polała się gęstym strumieniem niczym w "Pulp Fiction" Quentina Tarantino.
W rezultacie ZNAK się wybronił, a ja zastanawiam się czy powodem mojej początkowo słabej oceny nie było tłumaczenie, w dodatku z angielskiego, co usprawiedliwia w pewnym sensie tłumacza.
Ocena: 4
(Wydawnictwo ZNAK litera nova Kraków 2017, stron 349. Tłumaczył Rafał Śmietana)

niedziela, 3 września 2017

Jean - Christophe Rufin "Zapach Adama"

Tytuł mógłby sugerować, że to gejowski odpowiednik "Pięćdziesięciu twarzy Greya", lub też poradnik dla użytkowników nowego modelu Opla. Nic bardziej mylnego. To książka szpiegowska o ekoterroryzmie. Akcja rozpoczyna się w 2005 we Wrocławiu i przenosi nas do RPA, USA i Brazylii. Dzieje się dużo. Czyta się nieźle, choć ze względu na wcale nie sensacyjne, ale realne zagrożenie prezentowane przez autora, język dzieła jest nieco przeintelektualizowany. Sam Rufin w posłowiu mówi, że chciał uniknąć stworzenia wykładu akademickiego, by zainteresować tematem szerszą publiczność.
"Człowiek pokorny nie lęka się dzikich bestii. Gdy tylko go dostrzegą, chowają pazury. Czują w nim bowiem zapach Adama sprzed upadku, kiedy do niego przychodziły, a on nadawał im rajskie imiona."
Izaak Syryjczyk (Traktaty ascetyczne).

Ocena: 4
(Wydawnictwo W.A.B. 2008, stron 499, tytuł oryginału "Le Parfum d'Adam", przełożyła Justyna Sozańska)

Eva Mozes Kor "Prztrwałam - życie ofiary Josefa Mengele"

Z tą pozycją sytuacja wygląda następująco. Otóż, rok temu przeczytałem książkę, która rzuciła mnie na kolana. "Góra Tajget" autorstwa Anny Dziewit- Meller. Od tamtej pory jestem wiernym fanem tej młodej pisarki. Polecam wszystkim i wszędzie. W kwietniu tego roku wpadła mi w ręce pozycja napisana przez jeszcze młodszego twórcę (25 lat) - Wojciecha Engelkinga, pod tytułem "Lekcje anatomii Doktora D."Obie książki w bibliografii zawierają wspomnienia Evy Mozes Kor. Pomyślałem, że skoro  fikcja literacka tak bardzo mną wstrząsnęła, to relacja biograficzna zapewne powali. Byłem przekonany, że będzie to dzieło na miarę "Anus Mundi" Wiesława Kielara. I wiem, że zabrzmi to dziwnie, zważywszy na tematykę, ale rozczarowałem się. Stało się tak dlatego, że Eva Mozes Kor, przy pomocy Lisy Rojany Buccieri, opublikowała swoje wspomnienia jako osoba dojrzała i jako osoba, która wybaczyła. Osoba, która przeżyła piekło wybaczyła szatanowi. To niepojęte dla wielu osób, także jej towarzyszy niedoli. Owo wybaczenie w wyraźny sposób wpłynęło na charakter narracji. Przez szacunek dla ofiary Josefa Mengele nie będę oceniał tej pozycji.
(Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2014, stron: 153)

Katarzyna Bonda "Tylko martwi nie kłamią"

Najpierw muszę się usprawiedliwić. Sierpień, wakacje, brak dostępu do sieci... no i uzbierały się zaległości. Trzy książki. Zacznę od pani Katarzyny. Żeby była jasność, lubię jej styl, lubię wykreowane przez nią postaci. Czyta się wartko, przyjemnie i relaksująco. Wiem o czym mówię, bo czytałem Jej: "Pochłaniacz", "Sprawę Niny Frank" i "Okularnika". Jedynie ten ostatni pozostawił ślad w mojej pamięci, a to za sprawą jasno wyrażonego stosunku autorki do kwestii "Żołnierzy Wyklętych". Jednym słowem..... Cholera! Nie pamiętam już o czym tylko martwi nie kłamią. Mimo to, z podziękowaniem za miło spędzone chwile -
Ocena: 4
(Wydawnictwo Muza S.A., stron 603)

czwartek, 17 sierpnia 2017

Lily King "Euforia"

"Lata 30. XX wieku. Fascynująca historia trójki młodych, ale już znanych antropologów- Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia- osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Wartka narracja, prowadzona z punktu widzenia kilku bohaterów, pełna jest poezji, dowcipu i intrygujących faktów z życia głównych postaci oraz otaczającej ich trudnej do zrozumienia kultury. Portretując osobowość słynnej antropolożki, ujawnia, jak badając i analizując Innego, człowiek odkrywa w pierwszej kolejności- siebie.

Fikcyjna wersja życia kobiety, która żyła naprawdę- tym w gruncie rzeczy jest powieść Lily King. Niemniej, przez tematykę, której dotyczy, jest książką niezwykle klimatyczną. Dzikie, nieznane szerzej plemiona, ich kultura, a wszystko to osadzone w realiach sprzed prawie 100 lat. W takiej właśnie scenerii rozgrywają się losy nie tylko trójki współpracujących ze sobą antropologów, ale także skomplikowane relacje "miłosnego trójkąta", który tworzą. Melodramatyzm, który wraz z rozwojem akcji coraz bardziej daje o sobie znać sprawia, że jest to lektura raczej dla kobiet, i choć mnie osobiście książka nie rzuciła na kolana z zachwytu, uważam ją za kawałek niezłej literatury wartej przeczytania.

Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2016
stron 313

Ocena 4