czwartek, 3 sierpnia 2023

Szczepan Twardoch "Chołod"

 

Zaznaczyłem sobie numer strony - 228. Gdyby tutaj autor napisał - KONIEC -, wszystko byłoby w porządku. Może nie w idealnym, ale nie mógłbym się czepiać. Jednak nie. Książka ma stron  451. Tylko po co? O co tutaj chodzi? O mistykę? Fantasy? Science fiction? Naturalizm? Wstrząsające sceny? O to, że Rosja to takie państwo, co pożera człowieka, a potem go wysrywa? O to, że nie ważne czy car, czy Stalin, czy Putin? o zbieg okoliczności i że świat jest tak mały jak Pilchowice? Wreszcie, czy tę książkę napisał Szczepan Twardoch, czy Konrad Widuch? Na okładce widnieje nazwisko naszego poczytnego pisarza, w posłowiu zaś dowiadujemy się od tegoż, że autorem 90% tekstu jest pradziad Szczepana ze Śląska.

Twardoch z uporem maniaka powraca do swojego ulubionego motywu - jednostka pyłkiem w dziejach świata. Moim zdaniem, szukając pretekstu coraz bardziej dziwaczeje, a przekonanie o tym, że jest wybitnym literatem sprawia, że nie zauważa momentu, w którym zaczyna przynudzać. Tak, tak "Widuchu - Twarduchu", ostatnie 200 stron ziewałem.

Ocena: 2

(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2022; stron: 451)

Jaume Cabre "Spaleni w ogniu"

 

Obok Zafona - drugi znany mi wybitny literat z Katalonii. Ma swój wyrafinowany styl i nietypowy klimat opowiadania, który go z pewnością wyróżnia. W porównaniu z innymi dziełami Cabre, które miałem przyjemność przeczytać, to "Spaleni w ogniu", to prawie opowiadanie, które czyta się na jednym wdechu. Hmmm..., oficjalne recenzje, pełne erudycyjnych wywodów, odnoszących się do Biblii i filozofii "kierunku strzały czasu", zupełnie mnie nie przekonały. Dla mnie to nowela o determinacji jaka wypływa z ludzkiego dzieciństwa, która wpływa na losy człowieka i metafora życia i lotu ćmy wokół świecy. Oba prowadzą do śmierci.

Ocena: +4

(Wydawnictwo Marginesy; Warszawa 2023; stron: 189)

Mieczysław Gorzka "Krwawnica"

 

Mój ulubiony księgowy i piwowar pisze dobrze. Tym razem popełnił thriller rozgrywający się w przaśnej, polskiej scenerii zadupia nad jeziorem. W intrygę są zaplątani: były policjant, jego żona wraz z przyjaciółką, sołtys i mroczna przeszłość schyłkowej komuny. Zauważyłem, że u Mieczysława dużo się pali papierosów. Czyżby terapia? A może auto usprawiedliwienie? Gorzka jest dobry jako "przerywnik". Polecam również na wakacje!

Ocena: +4

(Wydawnictwo Skarpa Warszawska; Warszawa 2022; stron: 366)

Ken Follett "Świat bez końca"

 

Czytam te Folletty z przyjemnością, choć schemat powtarzalny niczym cztery pory roku. Zawsze jest zły ksiądz i dobry mnich. W ogóle kościół jest przedstawiony jako "opium dla ludu". Ruja, poróbstwo i hipokryzja. Zawsze jest jakiś zdolny, ale biedny, który zawziętością swą zdobywa fortunę i kobietę. Jest wreszcie ONA!, niezależna, twarda, ale piękna i mądra i seksowna, która na końcu triumfuje. Oto własnie sekret sukcesu Folletta wśród czytelniczek. Feministka w średniowieczu... No cóż ..., ale skończę com zaczął.

Ocena: 4

(Wydawnictwo Albatros; Poznań 2021; stron: 958)

niedziela, 2 kwietnia 2023

Jarek Szubrycht "Skóra i ćwieki na wieki - Moja historia metalu"

 

Dla fanów metalu - lektura obowiązkowa - bo odnajdą tutaj głębsze pokłady wiedzy i utrwalą zdobyte już wiadomości. Dla maluczkich, takich jak ja, swoisty przewodnik po młodości (autor rocznik 1974) i wstęp do "metaloznawstwa". Ja o sobie dowiedziałem się, że jestem fanem ojców Założycieli gatunku - Deep Purple i Black Sabbath. Choć w młodości bliższy mi był punk, to czuję z autorem tę samą nostalgię za muzycznym późnym PRL-em i więzy małomiasteczkowej krwi. Mimo specjalistycznej materii książka dla każdego pięćdziesięciolatka.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022; stron: 324)

niedziela, 5 marca 2023

Ken Follett "Niech stanie się światłość"

 

Coś czuję, że rok 2023 nie będzie rokiem bicia rekordów czytelnictwa, za to ma szansę ów rok Kenem Follettem stać. Zacząłem "zerowym" tomem słynnej trylogii, "FILARY ZIEMI" . Tomem czyniącym tetralogię (premiera 2020) i z pewnością powiększającym majątek autora. Follett ma jedną bez wątpienia zaletę: świetnie się czyta, to zaś pozwala przymknąć oko na banalne intrygi i miłosne perypetie bohaterów, którzy choć osadzeni w XI wieku, prezentują typ myślenia współczesnego człowieka. To taka podkoloryzowana, spłaszczona dla potrzeb komercyjnych historia, ale lubię to i będę brnął dalej. Obecnie przebijam się przez tom I, a na półce czekają następne.

Ocena: +4

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2020; stron: 765)

sobota, 31 grudnia 2022

George R.R. Martin "Gra o tron"

 

Tak! Zrobiłem to! Przeczytałem pierwszą w moim życiu powieść fantasy! Leżała na stosie przeznaczonym na makulaturę. Skojarzyłem tytuł z serialem bijącym rekordy oglądalności i pomyślałem: "wezmę cię". Skoro miliony ludzi zachwyca się filmem (którego ja oczywiście nie oglądałem), to sprawdzę. I ... spodobało mi się. Na szczęście tego "fantasy" nie było zbyt wiele. W moich kategoriach, to raczej sprawnie napisana bajka dla dużych chłopców.. Czytałem z przyjemnością i zapewne sięgnę po następny tom.

Znalazłem w książce, wprawdzie jedyną, ale trafną w swej prostocie myśl, którą zacytuję: "Lud modli się o deszcz, zdrowie dzieci i lato, które nie ma końca - oświadczył ser Jorah. - Ich nie obchodzą gry o tron, jeśli tylko zostawi się ich w spokoju." (str. 245)

Polecam jako lekturę relaksacyjną.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Zysk i S-ka; Poznań 1998; stron: 838)