niedziela, 10 grudnia 2023

Kazuo Ishiguro "Klara i Słońce"

 

Nie zawsze tak jest. Nie zawsze "czytając noblistę" człowiek jest przekonany, za co została przyznana ta nagroda. W przypadku Ishiguro nie ma wątpliwości. Głębia treści, nowatorska narracja, a przy tym zaskakująco oszczędny, wręcz prosty ("roboci"?) język. Narratorem jest SP - Sztuczna Przyjaciółka, robot - KLARA. Opowiadanie prowadzone w pierwszej osobie, czyli przez Klarę, pozwala poznawać obserwacje, oceny, ba! rodzące się w maszynie uczucia. I jest to w tak mistrzowski sposób kreowane przez autora, że nie widać w nietypowej narracji krztyny przesady, czy, nomen omen, sztuczności. SP - towarzyszka nastolatki - jest wierna, oddana i skłonna do wielkich poświęceń dla swojej pani (łącznie z oddaniem "krwi"). Zwróćmy uwagę, jak LUDZKIE uczucia powodują działaniami Klary! Finalnie, okazuje się, że android jest bardziej humanitarny i stały w uczuciach od otaczającej go grupy ludzi!!!
I to jest dla mnie główny przekaz Kazuo Ishiguro - brytyjskiego autora z tytułem szlacheckim, oczywiście japońskiego pochodzenia. Klara, dla której źródłem "życia" jest Słońce (zasilanie), automatycznie czyni je swoim bogiem. Zwraca się do niego (modli) i gorąco wierzy w jego Słońca wstawiennictwo (kolejny przykład uczłowieczenia maszyny). 

Historia przedstawiona przez Ishiguro poruszyła mną, bo jasno widać, że rozgrywa się w nieodległej przyszłości... Właściwie już owa przyszłość mogłaby stać się faktem. Dysponujemy odpowiednimi technologiami. Groźba odczłowieczenia ludzkości i przekazania odwiecznych ludzkich cech maszynom brzmi dosyć paranoidalnie, ale czy aby na pewno już się nie spełnia?

Ocena: 6

(Wydawnictwo Albatros; Olsztyn 2021; stron: 319)

Sylwia Chutnik "Tyłem do kierunku jazdy"

 

W książce zestawiono dwie postaci, dwie osobowości, dwie pokiereszowane dusze ze swoimi traumami. Są nimi: Babcia - będąca już u schyłku swojego życia i wnuczka - czterdziestoletnia Magda. Kobiety lubią się i rozumieją mimo, że ich drogi życiowe są niczym dwa przeciwne bieguny. Babcia czerpie życie garściami. Bawiła się, zarabiała relatywnie duże pieniądze, lubiła seks i alkohol, była samodzielna i samowystarczalna. Magda zaś, jako kobieta po tranzycji, mimo spełnienia marzenia o zmianie płci, jest pełna kompleksów, nie radzi sobie ze związkami, pracą, brak jej stabilizacji życiowej. Odchodząca babcia jest dla wnuczki autorytetem, swoistym drogowskazem i ... ostatnim kołem ratunkowym, jak się okazuje. Niby jeden literacki przypadek nie może być asumptem do uogólnień i stwierdzenia: "osoby trans są często nieszczęśliwe", ale o tym temacie wiem więcej niż bym chciał i ogarniają mnie wątpliwości. Sięgnąłem po raz pierwszy po dzieło Sylwii Chutnik i spodziewałem się czegoś więcej. Będę próbował dalej.

Ocena: +4

(Wydawnictwo ZNAK litera nova; Kraków 2022; stron: 278)

sobota, 25 listopada 2023

Maria Peszek "Naku...wiam Zen"

 

Jak to mówią: "Jaki Ojc - taka nać", że strawestuję. Wybitny ojciec, wybitna córka. Maria Peszek w wywiadzie rzece ze swoim tatą Janem. Nie ukrywam, że dla mnie artystą- geniuszem jest Jan, choć i Marii nic nie ujmuję, to po prostu nie moja bajka. Wiadomo, że charyzmatyczny artysta musi też być niezłym świrem i to się w tej rozmowie potwierdza. Jednak perspektywa córki jest inna, bardziej ponura, bo widziana nie przez widza, fana, ale małą dziewczynkę, która sporą część dzieciństwa poświęciła na martwienie się o ukochanego Tatę. (Czy wróci dzisiaj? Czy będzie pijany? A może pobity?, itd, itp.)

Mimo, że bardzo lubię konwersującą na łamach książki parę, zastanawiałem się, czy sam potrafiłbym tak rozmawiać ze swoimi dziećmi. (nie wspomnę już o dialogu mojego taty ze mną...) Ale nie! Moje dzieciaki znają z mitów i legend parę moich młodzieńczych wybryków, choć są one przecież ładnie opakowane i podane. Z pewnością, z biegiem czasu znacznie oddaliły się od prawdy absolutnej. Na taki ekshibicjonizm nie pozwoliłbym sobie. (No!, ale nie jestem artystą). Nie wiem czy to dobrze, czy źle? Czy jestem hipokrytą, czy dobrym tatą, który dba o swój autorytet? Chyba po prostu jestem zwolennikiem zasady, że przysłonięta nagość jest bardziej intrygująca, a poza tym...: "Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie!"

Ocena: 4

(Wydawnictwo Marginesy; Warszawa 2022, stron: 333)

Robert Harris "Drugi sen"

 

Książka jest świetna! To jest to, co Gibony lubią najbardziej i coś czuję, że pójdę "Harrisową serią"! To literatura, która służy odprężeniu, ale jednocześnie zmusza do refleksji. W "Drugim śnie" mamy do czynienia z wizją przyszłości, dość odległej, a jako PRZESZŁOŚĆ występujemy MY! - Ludzie Anno Domini 2023. Trudno bardziej szczegółowo odnieść się do treści dzieła Harrisa, bo mogłoby to oznaczać bardzo niepotrzebny "spojler", ale w podstawowej kwestii, zgadzam się z autorem w 100%. Żyjemy w czasach dobrobytu i to nie może się dobrze skończyć.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2020; stron: 383)

niedziela, 19 listopada 2023

Wojciech Tochman "Historia na śmierć i życie"

 

To książka w książce, albo dwa w jednym. Jak kto woli. Wojciech Tochman bazując na materiałach zebranych przez Lidię Ostałowską, przedstawia historię prawdziwą Moniki Osińskiej, skazanej na dożywocie. Jednocześnie oddaje hołd swojej koleżance, wybitnej reportażystce. Autor zagłębia się w meandry żmudnej i nie zawsze owocnej pracy dziennikarskiej, a jednocześnie w głównym wątku rozważa zawiłości i niedoskonałości polskiego wymiaru sprawiedliwości. To książka pełna głębokich refleksji. Warto ją przeczytać i poddać rozwadze.

Ocena: 5

(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2023; stron: 233)

Camila Lackberg, Henrik Fexeus "Kult"

 

Udana kontynuacja kryminalnych przygód dwójki atypowych bohaterów: policjantki Miny Dabin i mentalisty Vincenta Waldera. Mam nawet wrażenie, że duet z Fexeusem okrzepł i "Kult" jest sprawniej napisany niż "Mentalista". Wakacyjnie, przyjemnie się czyta.

Ocena: +4

(Wydawnictwo Czarna Owca; Warszawa 2023; stron: 689)

John Grisham "Dzień rozrachunku"

 

"Firma"' "Raport Pelikana"' "Czas zabijania". To słynne kasowe filmy oparte na prozie Grishama. Wszystkie je widziałem i podobały mi się, ale z "ulubionym pisarzem Ameryki" w wersji książkowej spotkałem się po raz pierwszy. Wrażenie pozytywnie piorunujące. Po lekturze "Dnia rozrachunku" wcale się nie dziwię, że Johna Grisham jest "autorem filmowym". Jego język jest tak obrazowy, że wyobraźnia z dużą łatwością kreuje opisywane zapachy, obrazy i transferuje emocje bohaterów. Kadry są skrajnie różne: spokojne pola bawełny w Stanie Missisipi versus koszmarne tropiki podczas "Marszu śmierci" na Filipinach podczas II wojny światowej i na koniec zapach sali sądowej.

Książka jest pełna silnych emocji i kontrastujących ze sobą przeżyć.  Pisarz nie pozwala nam się nudzić nawet przez sekundę. Już teraz wiem, że na mojej półce przybędzie co najmniej kilka pozycji Johna Grishama.

Ocena: 6

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2020; stron: 507)