niedziela, 5 sierpnia 2018

Carlos Ruiz Zafon "Więzień nieba"


"Więzień nieba" to ostatnia przeczytana przeze mnie pozycja z cyklu "Cmentarza Zapomnianych Książek", i moim zdaniem... najsłabsza. Wprawdzie, jak każdą książkę Zafona czytało się  ją przyjemnie, pozostał jednak pewien niedosyt. Może wynika to z faktu braku chronologii w moim zapoznawaniu się z poszczególnymi częściami opowieści, dla mnie jednak "Więzień..." to jedynie prolog "Labiryntu Duchów", który zachwycił mnie i wciągnął o wiele bardziej. Podobna sytuacja miała jednak miejsce w przypadku dwóch pierwszych części, które również czytałam w odwrotnej kolejności i wówczas miałam wręcz wrażenie, że cała historia zyskała na tym zupełnie niezamierzonym przeze mnie zabiegu. Tutaj natomiast nie dowiedziałam się praktycznie niczego, czego nie wiedziałabym już po przeczytaniu ostatniej części, zabrakło mi trochę intrygi i tajemnicy, która nie pozwała odłożyć książki na nocną szafkę mimo później pory. A może winien jest fakt, że Fermin, o którym w głównej mierze opowiada ta część cyklu, nie jest moim ulubionym bohaterem sagi o rodzie Sempere. Trudno orzec, w każdym razie mój apetyt zaostrzony "Labiryntem Duchów" nie został do końca zaspokojony. Niemniej, każdy kto jest fanem mrocznej i zamglonej Barcelony, którą roztacza przed nami w swoich opowieściach Carlos Ruiz Zafon powinien sięgnąć również po tę pozycję. Mimo lekkiego zawodu bowiem  po przewróceniu ostatniej strony, jest to mimo wszystko lektura, której warto poświęcić te kilka czytelniczych wieczorów.

Ocena: 4,5

(Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 2018, stron 411)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz