wtorek, 18 lipca 2017

Jakub Żulczyk "Wzgórze Psów"


Skoro w niespełna tydzień człowiek łyka taką cegiełkę, to trudno powiedzieć, że go nie wciągnęło. Bardzo mieszane uczucia mam po tej lekturze. Od lekkiego wkurwu, że użyję narracji bohaterów Żulczyka, do zachwytu i niemal organicznego przeżywania przygód rodziny Głowackich. Po przeczytaniu "Instytutu" napisałem: "Bałem się czytając tę książkę. Takie zło i bylejactwo i małostkowość i nieudacznictwo z hipokryzją siedzą w człowieku. Żulczyk to bezlitośnie zdemaskował." To samo dotyczy "Ślepnąc od świateł", no i oczywiście "Wzgórza psów". Pan Jakub jawi się jako specjalista od zła. Jest jego badaczem i znawcą. Prezentuje i obnaża zło w warunkach wielkomiejskich i małomiasteczkowych. To wszystko daje do myślenia, jeżeli serio potraktować wyznanie książkowego Mikołaja (który cały czas do nas mruga jako J.Ż.) ze strony 567" "Wszystko, co kiedykolwiek napiszesz, już masz w głowie."
Ocena: 6
I jeszcze cytat. Trochę straszno, trochę śmieszno. przy tym się uśmiałem.
"To nie jest Warszawa czy Londyn, tu nie trzeba zapierdalać w kółko, żeby samego siebie złapać za dupę."
(Wydawnictwo Świat Książki 2017, stron 862)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz