piątek, 2 lipca 2021

Pierre Lemaitre "Do zobaczenia w zaświatach"

 

Przeczytałem jednym tchem. Wziąłem do ręki zainspirowany recenzją Krzysztofa Vargi. 

W przypadku tej książki trudno odnieść się do fabuły, bo łatwo można zdradzić istotne wątki, a warto dla nich poświęcić te kilkanaście godzin. Dlatego odniosę się do warsztatu pisarskiego. Otóż, autor ma nieprzeciętną zdolność do odmalowywania postaci. To zawsze mnie urzekało. I nie chodzi tu oczywiście tylko i wyłącznie o prezentację walorów fizycznych (lub ich brak). To, co najbardziej mnie porusza to możność współodczuwania, wniknięcia w cudze nastroje, lęki, fobie, euforie. W "Do zobaczenia w zaświatach" jest to możliwe dzięki mistrzostwu Lemaitre'a. To prawda, główni bohaterowie stoją na dwóch biegunach. Jednym mocno kibicujemy, dla drugich pragniemy natychmiastowej klęski, mimo, że paradoksalnie oba typy charakterów zajmują się działalnością przestępczą. Właściwie, to wszystkie postaci występujące w tym dziele są ofiarami I Wojny Światowej, również te miliony istnień ludzkich, które pozbawiła ona życia.

Pieniądze - bieda; rozkosz - cierpienie; szczera przyjaźń - obłuda; prawda - zakłamanie. To wszystko znajdziemy w tej wciągającej, mądrej i budzącej refleksje książce.

Ocena: 6

(Wydawnictwo Albatros; Warszawa 2018; stron: 541)

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Wojciech Kuczok "Rozmemuary"

 

Świetny tytuł, pełen treści, albowiem rozmemłanie autora pamiętnika obrazuje, a jednocześnie przypomina o wielkim jego talencie do neologizmów tworzenia. Tekst mnie pochłonął, zwłaszcza za sprawą barwnego, błyskotliwego języka Kuczoka, boć nie wszystkie treści mogły być dla mnie zrozumiałe ze względu na:nieoglądanie zawodowe dziesiątek filmów oraz wystaw i niesłuchanie muzyki poważnej. To jednak co zdarzyło nam się przeżyć razem (w sensie ja też to widziałem albo czytałem) - oceniam podobnie. Również stanowisko polityczne zajmujemy wspólne i dziękuję panu Wojciechowi za dogłębne, wprost i przede wszystkim odważne scharakteryzowanie narodowo socjalistycznego sarmatyzmu ludowego. Nie potrafiłbym tego lepiej wyrazić. W ogóle, to podobieństw w owych szczerych zwierzeniach znajduję dużo.

Podobny wiek i pochodzenie i ... hasło "diem perdidi", które często mi przyświecało, i piwne zapuszczenie i dzieci wielu zrobienie, i to, że mimo tego rozmemłania i różnych zachwiań finansowych jakoś się to wszystko toczy, jakoś dajemy radę, jakoś te kobiety nas kochają ...

 Dla mnie najciekawsze, że przez większość książki gościa nie lubiłem, ot tak, po polsku: wiadomo - leń i pijak. Dopiero po zakończeniu lektury dotarło do mnie, że jest dokładnie odwrotnie. Lubię go. Lubię Kuczoka. Jest szczery - czytaj: zero hipokryzji, świetnie pisze, jeszcze więcej czyta i ogląda, a do tego jest "Ojcem - Polką"  i fajny stosunek do swoich dzieciaków ma. Rzekłbym: mój idol. Kuczok bez cenzury mi się podoba!

Żal tylko, że książka jest niszowa. Ci, którzy powinni ją przeczytać i wyciągnąć wnioski, nie zrobią tego. Są za głupi.

Ocena: 5 

(Wydawnictwo Wielka Litera; Warszawa 2019; stron: 364)

Joanna Bator "Gorzko, gorzko"

 

"Czy słowo może przetrwać w pamięci komórkowej, w genach, czy trwa z pokolenia na pokolenie, ukryte w języku jak ziarno? Nie ulega zniszczeniu, nawet jeśli zostaje przerwana więź między matkami i córkami, jeśli giną ojcowie? I nagle marzenie prababki rozbłyska w głowie prawnuczki?" (str. 622)

To ważne pytanie w kontekście całej lektury. Gdyby jednak tylko o słowa chodziło! Tutaj należy rozważyć, czy nie dziedziczymy również traum, lęku, bezradności, ... umiejętności sporządzania przetworów? A może jesteśmy ofiarami konwenansów właściwych dla danej epoki, popychadłami narażonymi na podmuchy wichrów historii, nic nie znaczącymi pyłkami (jak w "Pokorze" Twardocha)?

Czy coś od nas zależy?

Losy czterech kobiet opisanych przez Joannę Bator: prababki, babki, matki i córki pokazują, że uczuciem, które kształtuje żywot ludzki jest miłość. Berta bardzo jej pragnie i poprzez zaślepienie staje się miłości ofiarą. Barbara zrodzona w nieludzkich czasach, sierota, przygarnięta przez ludzi, którym wszelka miłość została odebrana, musi się jej uczyć sama, ale jest na tym polu jak Hiob. Krzywdzona przez potwora - nie potrafi miłować własnej córki. Violetta jest mitomanką. Potrafi sobie pięknie wyobrażać ogniste romanse, ale w rzeczywistości odrzuca swoje dziecko i goni za ułudą. Ostatnia jest Kalina. I wydaje się, że ona jako jedyna ma szansę na prawdziwy sukces, może dlatego, że zaznała babcinej miłości. Jednak i w tym przypadku nic nie jest oczywiste.

Mądra książka Joanny Bator stawia wiele trudnych pytań. Świetnie prezentuje cztery typy kobiecej umysłowości. To mnie zafascynowało! Mimochodem niejako "Gorzko, gorzko" jest też opisem ostatniego stulecia. Opisem zwykłego, szarego prowincjonalnego życia.

Czy Kalina (najmłodsza), która rekonstruuje historię swoich przodkiń - wyciągnie z niej wnioski? To mnie interesuje, i o tym chętnie bym porozmawiał. 

Ocena: +5

(Wydawnictwo Znak; Kraków 2020; stron: 650)

Andrzej Pilipiuk "Zagadka Kuby Rozpruwacza" i "Księżniczka"

 Potraktuję te dwa dziełka łącznie bo tyle są dla mnie warte, choć wiem, że autor wielu fanów swoich ma. No cóż ... Pandemia spowodowała, że nawet w pracy miałem sporo tzw "wolnych przelotów" i z nudy sięgnąłem po pierwszy z brzegu zadrukowany kawałek papieru. Pierwsza pozycja opowiada o przygodach menela - typ bieszczadzki, który w ciągłym pijanym widzie ma przygody z cyklu "fantasy", a druga to perypetie quasi wampirów i ich łowców mające miejsce we współczesnym Krakowie. Niegdyś, z przyjacielem moim - K.O. niejakim tworzyliśmy dziesiątki takich opowieści podczas częstych spotkań w towarzystwie wina, pt. "Czar teściowej". Nikt nie wpadł na to, żeby je spisywać. Wszystko.

Ocena: 2

(Wydawnictwo Fabryka Słów; Lublin 2004; str. 338 i 269)


wtorek, 18 maja 2021

Mariusz Wollny "Biały towar"

 

Z twórczością pana Wollnego zetknąłem się jakieś 10 lat temu, za sprawą serii książek z Kacprem Ryxem. Byłem nimi zachwycony i pełen podziwu dla erudycji i pasji historycznej autora, który przy pomocy kryminalnej intrygi przemycił sporo informacji o Krakowie z okresu Złotego Wieku.
Z podobnym zabiegiem mamy do czynienia w przypadku :Białego towaru" , w którego podtytule odczytujemy: "Sprawy Komisarza Mohra TOM 1". Jest więc nowy bohater (choć w tomie pierwszym trzecioplanowy), jest też nowa epoka - Kraków przełomu XIX i XX wieku. Również tutaj perypetie grupy przyjaciół służą "sprzedaniu" historii Królewskiego Miasta, wraz z niezliczoną ilością ciekawostek historycznych i wszelakich obyczajowych szczególików, od elementów ówczesnych strojów począwszy, poprzez opis serwowanych potraw, aż do anturażu krakowskich burdeli.
Dla wszystkich miłośników Pana Samochodzika i Tomka Wilmowskiego, małych i dużych, dziewczynek i chłopców, a zwłaszcza mieszkańców i wielbicieli Krakowa - serdecznie polecam.

Ocena: 5

(Wydawnictwo JAMA; Kraków 2020; stron: 807)

sobota, 10 kwietnia 2021

Frederic Martel "Sodoma"

 

To nie była łatwa lektura. Z różnych względów. Niby człowiek wszystko wie, wszystko słyszał. No tak, ale wiedza ta pochodzi z doniesień medialnych, a tutaj mamy do czynienia z pracą naukową. Stykamy się z tysiącem nazwisk, setkami wydarzeń, z analizą dokonaną przez socjologa, dziennikarza i ... co warto podkreślić NIE antyklerykała. Autor przebył wszerz i wzdłuż cały świat, korzystał z pomocy licznego sztabu tłumaczy researcherów, informatorów. Wszystkie fakty są profesjonalnie udokumentowane. U mnie ta książka nie pozostawiła cienia wątpliwości co do degrengolady władz kościoła, tego przez małe "k". To przykre, smutne i męczące, kiedy człowiek pozbawia się resztek nadziei. Jak w każdym zawodzie i tutaj, wśród parszywych owiec można z pewnością spotkać uczciwych, dobrych i rzetelnych kapłanów (sam kilku takich znam), i to właśnie ci ostatni powinni w pierwszym rzędzie sięgnąć po dzieło Martela, choć i tutaj mam przypuszczenie bliskie pewności, że zapewne tego nie zrobią.... 

Ocena: 5

(Wydawnictwo Agora; Warszawa 2019; stron: 708)

niedziela, 21 marca 2021

Jonathan Carroll "Ucząc psa czytać"

 

Już dla samej okładki warto kupić tę książkę, a rzut oka na tytuł ... i już wiemy, że będzie "grube zrycie"! Jak to u Carroll'a.

Pomysł na to opowiadanie opiera się na tym, że ..., hm ... każdy z nas składa się z dwóch jaźni (czyli "schiza"): dziennego ja i nocnego (sennego) ja. Świat realu i sny wpływają na siebie, przeplatają się. Bohaterowi udało się zamienić jaźnie miejscami. Ta dzienna zaczęła funkcjonować w świecie snów, a ta nocna zaczęła żyć w realu. Żeby było prościej każdy z nas jest inkarnacją siebie samego sprzed lat (kilkudziesięciu, setek, a nawet tysiącleci).

Którego zdania nie rozumiecie? Przeczytajcie!!!

Ocena: 6

(Dom Wydawniczy Rebis; Poznań 2015; stron: 94)