czwartek, 30 grudnia 2021

Edmund de Amicis "Serce"


Po książeczkę tę sięgnąłem z czystego sentymentu. Musiałem mieć około 5 lat, kiedy czytała mi ją Mama. Zapamiętałem, że musiała być smutna (Mamie chyba zdarzyło się uronić łzę) i na całe życie zapamiętałem nazwisko Amicis. To słowo brzmi w moich uszach ładnie. Takie to ślady pamięci...

Rozpatrując tę lekturę jako obiekt poznawczy - warto przeczytać. Jeżeli jest coś takiego jak dobra/ zdrowa indoktrynacja - to właśnie "Serce" jest jej przykładem. Włochy - Turyn, świeżo po zjednoczeniu - schyłek dziewiętnastego wieku. Czytamy pamiętnik trzecioklasisty - Henryka - pełen moralizatorskich wtrętów taty i mamy owego. Lektura uczy dobrze pojętego patriotyzmu, szacunku do starszych, rodzeństwa, ludzi różnych stanów i profesji. Elementarz dobrego, małego Włocha.

P.S.1. Zaznaczyłem dwa fragmenty dotyczące (a) słabej kondycji finansowej nauczyciela w ówczesnych Włoszech (u nas bez zmian); (b) i ... ogromnego szacunku wobec nauczyciela (u nas ze zmianami).

P.S.2. Zwracam uwagę na tłumaczenie Marii Konopnickiej.


Ocena: +4

(Wydawnictwo Polityka; Warszawa; stron: 257)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz