"Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej, niż On by sobie życzył. To jest ważne: On nie jest za bardzo sprawiedliwy. To jest również przyjemne, bo jeżeli coś się uda - to bądź co bądź Jego wywiodło się w pole..."
Te kilka zdań określa Marka Edelmana jako lekarza kardiologa i jako ostatniego dowódcę powstania w getcie warszawskim, w kwietniu 1943 roku. Zawsze zastanawiało mnie, w jaki sposób ludzie, którzy przeszli przez piekło II wojny światowej potrafili zachować optymizm, kreatywność, poczucie humoru? Takim człowiekiem był mój dziadek - Janusz Bessert - Powstaniec Warszawski.
Świetny reportaż.
Ocena: 6
(Wydawnictwo Literackie; Kraków 2018; stron 168)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz